Początkujący narciarz pyta bacę:
- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
- A gdzie tam, panocku, wszyscy zabijają się dopiero na dole!

- Baco, czy można tu gdzieś kupić części zamienne do samochodu?
- Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem, a części leżą na dole...

- Baco, czym zabiliście sąsiada?
- A synecką, Wysoki Sądzie...
- Wieprzową, czy wołową?
- Kolejową...

Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi.
- Baco, drzwi w domu nie macie? - Krzyczy na niego sprzedawczyni.
- Mom, i taką cholerę jak wy, tyz mom.

Baca rozmawia z turystą:
- Zabiłem wczoraj 10 ćmów- mówi baca.
- Ciem- poprawia turysta.
- Kapciem.

Siedzi wieczorem baca w domu i nagle słyszy głos z podwórka:
- Baco, potrzebne jest wam drewno na opał?
- Nie - odpowiada baca.
Rano baca wstaje, patrzy, a tu nie ma drewna.

Przyszedł baca do sklepu i chce kupić bez kolejki. Na to sprzedawczyni.
- Baco, do kolejki! Stańcie na końcu!
- Jak żeś taka mądra, to se stań na cyckach.

Siedzi baca przed chałupą i głośno śpiewa. Idzie turysta i się pyta:
- Baco, co się tak drzesz?
- Panocku, to nie dżes, to folklor.

Turysta pyta się górala:
- Baco czemu ciągniecie ten łańcuch?
- A co, mam go pchać?

- Baco, co robicie, jak macie wolny czas?
- Siedzem i dumiem...
- A jak nie macie czasu?
- To ino siedzem...

Gazdowska rozmowa.
- Staszek, cy twoj konicek kurzy fajkę?
- Nie.
- No, to ci się szopa pali.

- Baco, co robicie?
- Uwozom!
- Na co?
- Cobyk nie spod!

Śpiewa juhas na hali. Baca nie może wytrzymać i woła:
- Czego się drzes?!!
- Dyć to nie dżez, to folklor!